poszukiwań dostawcy ciąg dalszy

Skoro powiedziało się „a” należy powiedzieć i „b” aczkolwiek w tym akurat przypadku była to połowa alfabetu.

 

Pierwszym miejscem, od którego zaczęłam poszukiwania było forum dla artystów zajmujących się malowaniem henną na ciele. Tam znalazłam pewną czarującą damę, która sprzedawała hennę w ilościach niehurtowych, czyli od 10kg wzwyż. Pierwsze zamówienie poszło idealnie, natomiast przy drugim nie było tak różowo, chociaż owa dama nazwała swoją firmę ‚pinky’.

Wpłaciłam pieniądze, i ponad 3 tygodnie czekałam aż owa dama mi ją wyśle. Brak chęci do wysłania henny tłumaczyła mi tym, że uniemożliwiają jej to ulewne deszcze. No cóż, nie była to pora monsunu a Radżasthan nie jest raczej miejscem nawiedzanym przez trzytygodniowe ulewy. Tak więc mimo że towar był przedni- pożegnałam się z miss pinky i wróciłam do punktu wyjścia.

Jednym z moich kolejnych potencjalnych dostawców był, nazwijmy go, pan K., prowadzący swoją firmę w samym sercu hennowej stolicy Indii, czyli w Sojat. Zapewnił mnie solennie, że posiada wszelkie zezwolenia na eksport do Unii Europejskiej. Wysłałam pieniądze, i okazało się, że pan K. dopiero wtedy zaczął się zabierać do uzyskania tych zezwoleń.  Całe szczęście, że kupiłam u niego tylko 10kg towaru, bobym chyba zeszła na zawał w trakcie czekania na towar.

Towar doszedł cudem po ponad miesiącu od zapłacenia za niego- ze zniekształconym masakrycznie adresem i z henną zamiast zamówionej kasji. A ponieważ płacąc za kuriera nie bawiło mnie czekanie na przesyłkę dużo dłużej niż gdyby pan K. wysłał ją zwykłą indyjską pocztą- musiałam i jemu powiedzieć „żegnaj” i to bez większego żalu.

Co jakiś czas pan K. wysyła mi urocze maile zachęcające do dalszej współpracy.

Ostatni rzut na taśmę okazał się strzałem w „10”.

Znalazłam firmę z tradycjami (ponad 100 lat działalności), zajmującą się nie tylko handlem, ale też uprawą henny i produkcją hennowego proszku. Co więcej, w ofercie mają też wszelkie możliwe ajurwedyjskie zioła, i to wszystko popakowane na miejscu w 100g próżniowe paczuszki! Po prostu, pycha!

Wysłałam pieniądze za 100kg a moja paczka została już nadana na drugi dzień! i dotarła bez przeszkód w niecałe dwa tygodnie.  Oto siódme hennowe niebo! i rzeczywiście, jakość okazała się być naprawdę świetna.

Na mojej liście dostawców równie pięknie zajaśniała gwiazda producentów pakistańskiej Jamili. Świetny towar, bezproblemowa przesyłka, jedyny minus to niestety cło, które sprawia, że sprowadzanie Jamili do Polski jest na granicy opłacalności. Ale to wspaniała henna.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s