Recenzja- dziś hibiskus (Rosa sinensis)

Hibiskus, kwiatek pospolity w Indiach 🙂

W skrócie, hibiskus ma delikatne właściwości myjące, oczyszcza włosy i skórę głosy z toksyn, nadaje włosom blask, wzmacnia cebulki włosów i stymuluje je dzięki czemu włosy szybciej rosną.

Hibiskis ma lekki odczyn kwaśny, więc jego towarzystwo dobrze wpłynie na hennę w mieszance. Ma też chłodny czerwono-fioletowy barwnik, co wpłynie na efekt kolorystyczny.

Ja po przeczytaniu poniższej recenzji nadesłanej przez Dagmarę zakupię kilogram dla siebie 🙂

W końcu udało mi się hibiskusa przetestować. Zrobiłam trochę inaczej:
najpierw położyłam na włosy mleczko kokosowe na godzinę pod czepek, potem umyłam włosy łagodnym szamponem i na koniec zrobiłam płukankę z hibiskusa (3 łyżki proszku zalałam dobrze ciepłą, nie wrzącą wodą – jak zieloną herbatę i odstawiłam do wystygnięcia, po czym po myciu włosów przelałam je naparem z hibiskusa i już nie spłukiwałam wodą).
Na mokro włosy były dość szorstkie w dotyku, jak po płukance z orzechów, magia objawiła się po wyschnięciu.
Działanie na włosy – fantastyczne: włosy puszyste, ładnie odbite od skóry głowy, nawilżone, dociążone na końcach, błyszczące, łuski domknięte. Efekt na załączonym zdjęciu.
Przy okazji – zdjęcie obrazuje, jak henna fantastycznie działa na włosy – w lipcu 2013 fryzjer spalił mi je nieudanym ombre, po czym ściął połowę, koszmarnie je cieniując, żeby ukryć ten drobny problem. Po pierwszym myciu z płaczem chwyciłam za hennę i tak wyglądają spalone, przesuszone, kruszące się włosy po roku systematycznego hennowania. Trochę oczywiście ścięłam, ale głównie z dołu, żeby zejść z cieniowania i pozbyć się tego smętnie wiszącego ogona.

 


hibiskus

Przepis podstawowy na maseczkę z hibiskusa:

dodać do proszku wodę kokosową (albo zwykłą, przegotowaną i przestudzoną), wymieszać, nałożyć na włosy. Na włosach można trzymać nawet kilka godzin, ale sam hibiskus nie zafarbuje włosów na fioletowo czy różowo, nie ma obaw 🙂

Mi do głowy przyszedł także gloss hibiskusowy i koniecznie to kiedyś wypróbuję 🙂

 

Reklamy

z cytryną czy bez?- nowa dostawa henny

Raport z przeprowadzonego eksperymentu 🙂

Cel:

  • Dowiedzieć się czy dodanie soku z cytryny ma wpływ- i jaki- na pastę z henny. Jak wpływa na uwalnianie barwnika?
  • Dowiedzieć się, ile czasu potrzeba hennie z nowej dostawy na uwolnienie barwnika; z sokiem z cytryny i bez.

A więc- dwie paczki henny z tej samej dostawy, tego samego pudła, tego samego kilogramowego worka, dwie miski różniące się jedynie wielkością, wymyte cytryny, przegotowana woda, dwa foliowe woreczki i śnieżnobiały papier.

dzień 1, godzina 9:45- do roboty 🙂

do roboty1a

 

do roboty2a

 

Moc uciech i przecedzanie soczku!

 

do roboty3a

 

dzień 1 kontrola po 4 godzinach

do roboty4a

 

Próbka bez cytryny zaczęła puszczać barwnik. Papier leciutko zabarwiony.  Próbka z cytryną- zielona, nic się nie dzieje, papierek biały.

dzień pierwszy- kontrola 2- po 12 godzinach

do roboty5a

 

zdjęcie przy sztucznym świetle, oba papierki lekko zabarwione, ten bez cytryny bardziej- na upartego można już stosować, ale postanowiłam poczekać do rana i zobaczyć jak się dalej sytuacja rozwinie.

 

dzień 2- po 24 godzinach

do roboty6a

 

no i tu już się okazało, że nowa henna potrzebuje więcej czasu. podejrzewam, że gdybym dała jej poleżeć trochę dłużej, kolor byłby mocniejszy. Nastąpił tajemniczy niekontrolowany wyciek…

Co dziwne, próbka z cytryną wlokąca się z uwalnianiem barwnika, po 24 godzinach nadgoniła i dała czadu… widać, że barwnik, który puszcza jest ciemniejszy

do roboty7a

 

do roboty8a

 

Na koniec- próba na skórze. U góry próbka bez cytryny- kolor jest bardziej jaskrawy, czerwonawy. Potwierdza to chyba moje doświadczenia z body art- pasta z dodatkiem soku z cytryny daje kolor ciemniejszy, bardziej trwały. Bez cytryny mimo że intensywnie pomarańczowy na początku, nie ciemnieje tak mocno jak ta z cytryną, i wzór szybciej blaknie. Bez dodatku soku z cytryny nie dałoby się uzyskać takiego koloru na skórze.

Obraz 116

 

 

Czarna „henna”

Sezon wakacyjny w pełni, a ja dla ochłody muszę was postraszyć (wybaczcie).

 

Chodzi o temat, który jest dla mnie osobiście bardzo bulwersujący- czyli o wzorki z szablonów wykonywane za pomocą tzw „czarnej henny”.

Specyfik ten to nie henna, nie jest naturalny. Trudno powiedzieć co w ogóle zawiera, ale w składzie ma na pewno PPD- środek chemiczny, który może powodować gwałtowne reakcje alergiczne, oparzenia a nawet trwałe blizny- jeśli oparzenie jest głębokie.  W Sudanie gdzie ‚czarna henna’ wyparła prawie hennę naturalną zdarzały się nawet przypadki śmierci.

 

Nad morzem, na plaży, w miejscowościach turystycznych często widuje się stoiska oferujące takie ‚tatuaże’. Przerażeniem napawa mnie fakt, że klientami tych stoisk są często dzieci, nawet kilkuletnie.

Kochani rodzice, opiekunowie kolonijni, nauczyciele- popatrzcie na zdjęcia poniżej i nie pozwalajcie dzieciom na aplikowanie na skórę tego specyfiku.

 

ppd1

 

 

backburn

 

black-henna-scar-2011

5648493_orig

Naturalna henna NIGDY nie barwi na kolor czarny- to pierwszy ze sposobów, w jaki można rozpoznać z czym mamy do czynienia.

Naturalnej henny nie czuć chemikaliami, tylko sianem, łąką, słońcem.

Wreszcie- naturalna henna potrzebuje czasu, żeby zabarwić skórę- w przypadku czarnej ‚henny’ dzieje się to natychmiast.

upały… i henna

Dobry Bóg kazał rosnąć hennie tam, gdzie jest najbardziej potrzebna.

Henna jest bowiem rośliną która ma właściwości pomagające znosić wysokie temperatury i leczącą związane z nimi dolegliwości.

 

Henna stanowi naturalny filtr przeciwko szkodliwemu działaniu słońca, zarówno na skórę jak i włosy. Warto przed wakacjami -w ciepłych krajach przede wszystkim- nałożyć na włosy hennę albo przynajmniej gloss. Daje to gwarancję, że słońce nie wysuszy naszych włosów.

 

Henna schładza. Nie wiem jak to działa- ale działa. Spróbujcie nałożyć hennę na włosy z samego rana a żaden upalny dzień nie będzie doskwierać 🙂 Sprawdziłam to wiele razy na sobie.

W Indiach kobiety nakładają hennę na spody stóp, oraz na wewnętrzną stronę dłoni- ponieważ henna będzie obniżać temperaturę ciała- taka mała naturalna klimatyzacja.

 

Henna rozrobiona z wodą, postawiona przy otwartym oknie czy balkonie będzie odświeżać i schładzać powietrze w mieszkaniu.

 

Na koniec- henna leczy oparzenia słoneczne. Rozrabia się z zimną wodą i robi się okład- daje to natychmiastową ulgę.

 

Henna w lecie- to henna, którą kocham najbardziej 🙂

henna i przesuszone włosy

Często bezpośrednio po koloryzacji włosów henną mamy wrażenie przesuszonych i sztywnych włosów.

Czasem winę możemy spokojnie zrzucić na nadmiar soku z cytryny, ale na ogół przyczyna jest inna- niedokładne wypłukanie henny z włosów.

 

Gdyby henna naprawdę przesuszała włosy, to problem nie znikałby po pierwszym umyciu włosów szamponem, prawda? Jeśli mamy suche włosy a nie farbujemy ich henną, jak to by było pięknie gdyby szampon najzwyklejszy mógł problem naprawić 🙂

 

Koloryzacja henną nie jest procesem, który kończy się wraz ze zmyciem pasty z włosów. Wnikanie cząsteczek lawsonu we włosy, a raczej ich łączenie się z keratyną i późniejsza oksydacja mogą trwać nawet do 48 godzin. Lawson bardzo chętnie łączy się z keratyną- co możemy zaobserwować na skórze palców, jeśli nakładamy hennę na włosy własnoręcznie i bez rękawiczek ochronnych.

Lawson przylega do włosa ze wszystkich stron, i łączy się z keratyną. Nadmiar lawsonu spłukujemy razem z henną. Jeśli zrobimy to niedokładnie, na włosie zostanie zbędna warstewka lawsonu.  To ta zbędna warstewka sprawia, że włos jest szorstki, sztywniejszy i wydaje się być suchy.

Warto poświęcić trochę więcej czasu i dokładnie spłukać hennę po nałożeniu. Dopóki woda z płukania nie jest zupełnie przezroczysta, bez śladu pomarańczowego koloru, nawet najmniejszego.

Woda nie powinna być za gorąca. Użycie szamponu bezpośrednio po spłukaniu pasty z henny z włosów czy nawet w jego czasie spowoduje zahamowanie procesu łączenia się lawsonu z keratyną, wypłucze sporą część lawsonu, oraz zahamuje proces oksydacji barwnika.  Kolor nie będzie ani tak trwały ani tak intensywny.

Chcemy więc pozbyć się delikatnie zbędnej warstewki lawsonu, a jednocześnie zachować go na tyle dużo, żeby uzyskać trwały i intensywny kolor. Jedynie dokładne spłukanie henny czystą wodą zapewni ten efekt.

 

Na koniec uwaga- im drobniej zmielona henna, tym bardziej kremową konsystencję ma zrobiona z niej pasta- i tym łatwiej jest ją wypłukać z włosów 🙂

jak wypłukać hennę z włosów?

Stało się- pierwsza pomyłka; zamiast kasji wysłałam klientce hennę, a ona nałożyła ją na blond włosy- na szczęście tylko na 20-25 minut… Powinno się sprać naturalnie w ciągu najbliższych kilku tygodni- stopniowo blaknąc.

Jeśli zdarzy się podobna ‚henna disaster’, albo kolor jest zbyt intensywny, najlepiej powziąć natychmiastowe kroki, zmyć hennę dokładnie i kilka razy szamponem- wszelkie detergenty nie tylko wypłukują lawson, ale zatrzymują proces oksydacji i łączenie się lawsonu z keratyną we włosach.

  1. marokański sposób- nałożyć na włosy maskę z dużej ilości oliwy z oliwek, zawinąć, zostawić na włosach na noc albo przez kilka godzin min, zmyć kilka razy szamponem-działa najlepiej w ciągu pierwszych 24-48 godzin od nałożenia henny;
  2. miód i napar z rumianku rozjaśniają hennę, warto je stosować żeby przyspieszyć proces wypłukiwania koloru. Do tej mieszanki można dodać też sok z cytryny, ma działanie rozjaśniające- stosować regularnie aby wspomóc blaknięcie koloru;
  3. jeśli komuś nie zależy na byciu blondynką, można na ten ognisty odcień henny nałożyć amlę  (do brązu) albo indygo (ciemny czekoladowy brąz do czerni)

sposoby chemiczne:

  • olej mineralny- postępować tak, jak w przypadku oliwy z oliwek, ale włosy muszą być oczyszczone alkoholem, i trzyma się go jedynie do 45 minut na włosach.
  • rozjaśnianie chemiczne u fryzjera- jedynie kiedy ma się absolutną pewność że henna, którą nałożyłyśmy na włosy nie zawierała soli metali- gdyż te mogą wejść w reakcję z rozjaśniaczem chemicznym i otrzymamy niecodzienny kolor… albo włosy nam się roztopią…

Przygnieciona poczuciem winy… 😦

 

 

chemiczna pseudo-henna

Czasem od polskich sprzedawców można zakupić hennę pakowaną i produkowaną w Pakistanie czy Indiach.

Trzeba jednak pamiętać, że w owych krajach dodatek chemii w hennie raczej nikomu nie przeszkadza, o ile gwarantuje intensywny kolor w krótkim czasie.

Do henny dodaje się więc różne substancje chemiczne- począwszy od benzyny w rożkach skończywszy na PPD i różnych solach metali w hennie do włosów. Jeśli więc na opakowaniu znajduje się słowo ‚instant’,  ‚fast’ itp, taka henna już od razu jest mocno podejrzana. Podobnie zresztą w przypadku mieszanek gwarantujących różne kolory.

To właśnie henna z dodatkiem soli metali odpowiedzialna jest za wszystkie opowieści o zielonych włosach ‚po hennie’.

 

Jak odróżnić hennę naturalną od tej z chemią?

 

 

Po lewej mamy hennę chemiczną, po prawej- naturalną. Już na pierwszy rzut oka widać różnicę.  Naturalna henna ma po prostu kolor zielonego kiedyś liścia, który został wysuszony i zmielony. będą więc to różne odcienie oliwkowej zieleni, czasem dość jasne i bardziej zielono intensywne, czasem ciemniejsze- ale zawsze zielone.

Henna wspomagana chemicznie bywa czasem zielona, ale często jest szarawa, oraz w rozmaitych odcieniach brązu.

Ta akurat została wyprodukowana do mehndi, czyli malowania na skórze, i ma dawać natychmiastowy piękny ciemnobordowy kolor. .. przy okazji powodując uczulenia, oparzenia, często rany i trwałe blizny. W wielu krajach, takich jak USA czy Zjednoczone Emiraty Arabskie, sprowadzanie tego rodzaju henny jest nielegalne.

 

Czym jeszcze różnią się te dwie henny? Zapachem.

Henna naturalna pachnie łąką, sianem, trawą- różnym ludziom ten zapach może się różnie kojarzyć.

Henna chemiczna śmierdzi chemią… trochę benzyną, trochę środkami do czyszczenia toalet… jest to wyraźny chemiczny mało przyjemny zapach, którego intensywność zależy od ilości dodanej do henny chemii- ale zawsze jest wyczuwalny.

Kiedy robiłam zdjęcia do tego wpisu, zapach chemii błyskawicznie rozniósł się po całym pokoju i całkowicie zagłuszył zapach naturalnej henny. Jest tak intensywny,  że aż zatyka.

 

Kolejną podejrzaną rzeczą jest waga opakowania. Jeśli henny jest mniej niż 100g całkiem możliwe, że mamy do czynienia z chemicznymi dodatkami a ‚henna’ jest typu ‚wielce-szybki-i-ciemny-kolor-do mehndi’- w Pakistanie czy Indiach taką hennę nazywa się ’emergency’.

Kobiety w Pakistanie czy Indiach mają długie i dość gęste włosy, więc 25 czy 40g stanowczo na włosy się nie nadaje.  W Indiach hennę do włosów sprzedaje się na kilogramy- najmniejsze opakowanie, które widziałam w Indiach miało wagę 250g.

 

Na koniec, urocze zdjęcie nie mniej uroczego opakowania